13.01.2008 :: 20:02 Komentuj (0)
Za niedługo "wybije" mi 24 roczek... Odkąd wyprowadziłam się z domu czas jakby szybciej uciekał:/... A co u mnie? Jak zwykle to samo.. Tylko może piwo inne teraz piję... Bo że nie przestałam pić to nie ulega wątpliwości... A więc mam prawie 24 lata, mieszkam z facetem, z ktorym jestem już 2,5 roku, mamy firmę otworzoną na kredytach, która na szczęście zarabia na siebie i mam SIEBIE-z którą nie mogę sobie poradzić... Bo nie oszukujmy się, większość kobiet w moim wieku ma już rodziny a ja??? A ja się cofam, bo ja nie marzę o założeniu rodziny... Ja marzę o odzyskaniu swojego życia... Mam już dosyć kredytów, zobowiązań, terminów, hajsu... Ja chcę życia jakie prowadziłam wcześniej.. zabawa, beztroska, szaleństwo, faceci na jedną noc... To jest moje marzenie... A przecież wiem, że życie to nie jedna wielka balanga... Nie potrafię sobie z tym poradzić, nie potrafię sobie poradzić z sobą samą i dlatego upijam się co wieczór z facetem, z którym już chyba tylko mieszkam:/...




07.10.2006 :: 23:13 Komentuj (7)
Czeka mnie juz 6 przeprowadzka w tym roku:/.. wyslalam faceta na wieczor kawalerski, a sama przyjechalam do rodzicow, kupilam sobie 3 piwa i pije.. Pije, bo... przewrocilam swoje zycie do gory nogami, mam to czego chcialam, a jednak ... jednak wydaje mi sie, ze to nie jest to czego chcialam:/... Stoje w miejscu.. nie chce tego co moj facet, tzn. ślubu i dzieci, ja chce czuc ze zyje.. brakuje mi mojego starego zycia jakie prowadzilam-za tym tesknie... ale jak przyjezdzam do mojego miasta, w ktorym sie wychowalam i wychodze na nie, to nie spotykam juz nikogo ze starych znajomych, wszyscy wyjechali, kolezanki powychodzily za maz, maja juz dzieci... i wtedy zdaje sobie sprawe,ze tesknie za czyms czego juz nie ma... kazdy zrobil krok do przodu, nie mam juz do czego ani kogo wracac... wiec moze ja tez powinnam zrobic krok do przodu?.. ale tu z kolei nasuwa sie pytanie... CZY MUSZE ISC DO PRZODU, BO CZAS UCIEKA?.. niewiem... niewiem czy chce, niewiem czy teraz, niewiem czy z tym... ale zas z drugiej strony... czas ucieka... a życie to nie jedna wielka balanga .. na co wiec czekam??... na porzadnego kopniaka motywujacego do dzialania... na zrządzenie losu..




18.04.2006 :: 01:15 Komentuj (7)
3 miesiące temu przewróciłam swoje życie do góry nogami... zaczęłam je od nowa.. najpierw zwolniłam się z pracy, a potem wyprowadziłam się do innego miasta aby zacząć wspólne życie u boku faceta którego kochałam.. to była moja pierwsza prawdziwa miłość.. i chyba teraz po 9,5 miesiącach-odkąd jesteśmy razem mogę stwierdzić, że miłość to bardzo ulotna sprawa jeśli się jej nie pielęgnuje..

... jestem w całkowicie obcym miescie, zdala od znajomych z facetem którego kochałam, w wynajętym mieszkaniu, z kredytem na auto i psiakiem - obie te rzeczy wzieliśmy razem... i obawiam się że z mojej strony już tylko to nas łączy:(.. kredyt i pies..

... więc tkwie w tym bezsensie, bo boje się po raz kolejny przewrócić życie do góry nogami... boje się wrócić do domu i przyznać, że ON to nie jest ten z którym chce być, a tak właśnie czuje od paru dni.. a ON??.. ON spi... spi zamiast nas ratować... choć wie o tym, że nie jestem pewna czy go jeszcze kocham.. ON mówi, że kocha... ale jednak teraz śpi:(...




31.01.2006 :: 22:19 Komentuj (7)
..cała moja miserna stabiliacja poszła się jebać.. legła w gruzach.. w ciągu paru chwil wszystkie moje zasady i wartości wedlug ktorych żyłam straciły sens:/.. a to wszystko przez faceta, któremu zaufałam i ktorego pokochałam całą sobą..

.. zbyt bardzo go pokochałam i nie potrafiłam sobie z tym uczuciem poradzić:(.. a teraz na tyle sę pogubiłam,że niewiem jak żyć.. bardzo mnie skrzwdił i zawiódł moje zaufanie:(..

..brzydze sie nim a jeszce bardziej soba:/....

..źle mi.. kurewsko bardzo mi źle:(..





16.11.2005 :: 21:23 Komentuj (9)
148 dni... tyle minęło od ostatniego wpisu ... 148 dni, które spierdoliły jak zaledwie parę dni.. 148 dni, to prawie 5 miesięcy.. i od tych 5 miesięcy jestem w związku z pewnym facetem.. sama niewiem czy poważnym związku czy nie.. teraz sama już nic niewiem .. z Alkoholiczki zostało już niewiele .. alkoholu prawie nie piję .. przerzucilam sie na coś innego.. dragi .. i tak juz siedze w tym gównie 4 długie miesiące.. prawie dzień w dzień jestem na tym gównie.. wjebałam się w to,bo otaczający mnie ludzie mieli zbyt duże wymagania wobec mnie.. a ja głupia chciałam im sprostać.. miesiąc pracy 12/12h, same dniówki, zajazd totalny, oprócz tego rodzina, facet .. musialam sie w to wjebać.. a że kurwa nikt nie skumal, że coś muszę brać.. przecież kurwa nie jestem jebanym robotem .. na "niczym" nie dalabym rady... nikt się nie zorientował .. parę dni temu przyznalam sie facetowi .. kazal wybierac...dragi albo on... odstawilam dragi ... 2 dni.. tyle wytrzymalam.. bylam nie do życia:/.. wrócilam.. ja nie potrafie przetrwac dnia,bez tego gówna.. ja już nie wpierdalam tego dla jakiegoś zajebistego odlotu... ja to wpierdalam po to, zeby mieć silę przetrwać kolejny dzień:/.. policzylam dzisiaj ile tego wjebalam ... 4 miesiące = 80g.. niewiem czy to duzo czy malo .. wiem tylko ze wjebalam sie w tak konkretne gówno i co najgorsze niewiem jak z tego wyjść.. bo tak naprawde jestem sama .. odsunęłam od siebie wszystkich .. zostal mi tylko facet.. choć tak naprawde sama niewiem czy chociaż jego jeszcze mam:/.. bo on nawet nie stara sie mnie zrozumieć .. on patrzy na to ze swojego punktu widzenia .. powiedział mi, że ten związek to było największe gówno w jakie mógł się wpakować.. rozumiem go.. to jest kurwa w tym wszystkim najgorsze:(...

P.S. darujcie sobie komentarze jeśli nie rozumiecie o czym pisze..




21.06.2005 :: 00:10 Komentuj (13)
No i wyszło tak, że rzuciłam faceta z pracy z którym byłam pół roku, na jego miejsce po 2 dniach wskoczył Darek (ten od wesela), niby pomógł mi zapomnieć o tym z pracy, ale jednak coś jest nie tak ... przez tydzień po skończeniu z tym z pracy, humor miałam zajebisty, ale to picie ...dzień w dzień zapierdalałam się na śmierć ... i to nie tylko samym alkoholem ...kryzys nadszedł jak wróciłam wyjebana na maxa z pracy, tak że się ruszyć nie umiałam, a jednak znalazłam w sobie dość sił aby iść pić dalej, bo dostałam propozycje ... tego wieczora urwał mi się film ... wstałam rano, wyłączyłam komórki, poszłam do pracy ... powiedziałam o tym wszystkim temu z pracy, bo z nim pracuje ... przytulił mnie, potem przyszedł za mną do szatni i się troche pobawiliśmy.... chciałam tego?? Niewiem ...stało się, ale nawet o tym nie myślę, ani mnie to cieszy ani smuci ani nic ... poprostu stało się ... bardziej mnie smuci to co robię... jednen dzień z wyłączonym tel. a ja zdałam sobie sprawę, że ja jednak nie chce Darka ... ani Darka ani tego z pracy, nie chce nikogo, nie chce niczego, nie chce pić ... a do tego mnie doprowadzają faceci ... do picia właśnie ... więc chyba pora aby faceci poszli w odstawkę ... chociaż na jakiś czas...




17.06.2005 :: 16:14 Komentuj (4)
Na weselu byłam ... się pobawiłam, nawet się nie najebałam... ale po weselu odjebałam na maxa ... facet dał mi 3 razy w sposób mało przyjemny do zrozumienia, że traktuje mnie jak obiekt seksualny ... pogadałam z nim na ten temat, myślałam że wszystko sobie wyjaśniliśmy, a ten mi mówi o jakiś pierdołach typu, że musimy się lepiej poznać, bo może do siebie nie pasujemy, a za chwilke mi pisze że mnie kocha i że mu się bardzo podobam ... ja jestem już w tym wszystkim pogubiona ... zanim on uzna że jednak do siebie pasujemy, to mi już przejdzie zaintreresowanie jego osobą i już pewnie nastepnego będe miała na oku ... zrozum tu facetów ... czemu nie mogę trafić na takiego faceta, który miałby podobne podejście do związków co ja?? czyli zabawa i zero zobowiązań ...chujowe to wszystko jest:-/




08.06.2005 :: 20:03 Komentuj (5)
Po Miesięcznej Przerwie Powracam ...

Skończyłam z tym facetem z pracy, nie miało to już sensu, myslałam, że będę to bardziej przeżywać ... ale NIE ... stało się inaczej ...2 dni po rozstaniu z tamtym poznałam pewnego kolesia, który wprawił mnie w zajebisty humor, non stop chodzę uśmiechnięta ... a jeszcze bardziej uśmiecham się jak ten pajac z pracy widzi, że ja jestem taka zadowolona a nie podłamana tym, że skonczyliśmy, no i dodatkową satysfakcje daje mi fakt, że teraz on próbuje naprawić stosunki ze mną ... a ja mam go już w dupie:-P.. bo ja jestem w swoim żywiole jak się mogę bawić ... a więc drżyjcie faceci i nie chcijcie spotkać mnie na swojej drodze:-P ...

P.S. Aha, i chciałam się pochwalić, że w sobotę będę się bawić na weselu, oczywiście z tym nowo poznanym panem:-)




03.05.2005 :: 21:48 Komentuj (13)
Od Namiętności Po Nienawiść.....

Były czułe słówka, był seks, było zajebiście ... a teraz jesteśmy o krok od nienawiści ... wczoraj potargałam na nim spodnie i bynajmniej nie z pożądania ... lecz z wściekłości ...rozwaliłam sobie przy tym łapkę ... dziwne, kurewsko dziwne ...

to wszystko co dzieje się między nami jest dla mnie niezrozumiałe ... najpierw powiedzieliśmy sobie że to Koniec... potem nieodzywałam się do niego parę dni, a jak doszłam do wniosku, że nieodzywanie się nie ma sensu i zaczęłam z nim gadać normalnie to spokój był tylko przez parę godz, bo potem go zjebałam przy kumplach, on się wkurwił, i z kolei on nie chciał ze mną gadać, no to ja w złości potargałam mu spodnie, potem ochłonęliśmy i zaczęliśmy spokojnie gadać ... on się popłakał, zapytałam czy mogę się do niego przytulić, powiedział że też chciał to zrobić ... a potem, pojechaliśmy do domów jak gdyby nigdy nic ...

... niepotrafię tego zrozumieć, bo tej naszej znajomości towarzyszą wszystkie możliwe emocje ... więcej komentować tego nie bedę ... i Wy też tego nie róbcie ...bo ja tego i tak nie zrozumie ...




29.04.2005 :: 11:25 Komentuj (10)
I co ja mam napisać jak już się tu pojawiam??
Alkoholiczki już nie ma, ona odeszła bezpowrotnie wraz z końcem technikum...Czasem wraca, ale to już nie ta sama alkoholiczka co kiedyś ... nie potrafię się już tak bawić i korzystać z życia jak dawniej ... no i co najważniejsze nie mam już ochoty na takie szalone życie, coraz częściej łapie się na tym, że ciągnie mnie do takich całkiem normalnych facetów a nie do szalejących imprezowiczów ... ale chuj z tym wszystkim skoro ostatnio uświadomiłam sobie że ja nigdy nie będę w stanie chociaż troche zaufać jakiemukolwiek facetowi ... nie po tych doświadczeniach jakie z nimi przeżyłam ... nie po tym jak facet jest w związku z laską parę lat i potrafi ją zdradzić bo pojawiam się taka ja i go tylko prowokuje, (bo jeśli chodzi o zajętych facetów to ja nigdy nie robiłam pierwszego kroku) ... a dużo było takich zajętych facetów w moim życiu ... i żonaci i faceci tuż przed ślubem i faceci którzy mieli bardzo długo laski i to wszystko świadczy przeciwko nim ... ostatnio byłam z facetem, który leciał na dwa fronty przez pół roku, no to przepraszam bardzo jak można ufać facetom??? Nie można!!! i ja też nie jestem w stanie tego zrobić ... i znowu pogubiłam się w tym swoim skomplikowanym życiu:-/....




08.04.2005 :: 17:29 Komentuj (3)
Wracałam ostatnio z pracy ... było przed 8:00 ... w ciul ludzi się plątało ... każdy gdzieś szedł ... to do pracy, to do szkoły ... ja też gdzieś szłam ... do domu ... tyle że każdy z tych ludzi gdzieś się spieszył ... a ja nie ...

... przez ostatnich parę dni imprezowałam dosyć ostro ... amfa i alkohol ... amfa pozwoliła mi nie mysleć o tym, że nie mam żadnego celu z życiu, pozoliła mi się wyluzować i nie myśleć ... nie mysleć, to mi się podobało najbardziej ... zaraz idę do pracy i też wyłącze sobie myślenie ... bo po chuj mam się schizować ...tak, ostatnio zdałam sobie sprawę, że ja nie potrafię sobie znaleźć miejsca na tym świecie ... nie mam nikogo ani niczego ... a jedyne czym zaprzątam sobie głowę, to to, żeby mi fajek nie zabrakło i żebym do pracy zdążyła ...

... życie to trudna umiejętność, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak bardzo ... umiejętność z którą sobie nie potrafię poradzić ...

...to nie są żadne myśli samobójcze ... takie poprostu przemyślenia zagubionej nastolatki ...




28.03.2005 :: 22:07 Komentuj (5)
Jestem...a czemu mnie nie było to może tłumaczyć nie będę ... tak wyszło ... a jak już jestem, to obiecuje się pojawiać co parę dni:-)...
co u mnie???... standard, czyli nic nowego... oprócz tego że chyba jestem chora psychicznie ... całe moje zycie TOCZYŁO się wokół Przemka( dla przypomnienia kumpel z pracy, z którym łączy mnie romanski), a teraz nagle w piatek odzywa się kumpel Z., z którym nie miałam kontaktu 1/2 roku, a wczesniej łączył nas tylko seks ...umówiłam się z nim, zrobiliśmy sobie wycieczke po knajpach, odrazu przypomniało mi się moje "stare życie":-) ... był seks ....poczas którego myslałam o Przemku, a następnego dnia, jak "bawiłam" się z Przemkiem, to myslałam o Z. ...czy ja jestem mądra??? dwóch facetów i ja.... uwikłana w jakieś kontakty z nimi ...obaj mają panienki i obaj myslą powaznie o przyszłości z tymi kobietami ... czego ja kurwa szukam wśrod nich???...chyba tylko cierpienia ....




22.01.2005 :: 23:10 Komentuj (26)
Moi znajomi pojechali na dicho ... a ja sie nie dałam im namówić, uznałam, że idę do łóżka spać ... sen to jedyna czynność o której myślę od kilku dni ... tak, zasnąć i już się więcej nie obudzić ... problemy rodzinne przekładają się na kłopoty w pracy a te dwie sprawy na ogólne samopoczucie, które jest kurewsko chujowe ... mam starych w szpitalu, czyli oprócz pracy muszę zająć się sprawami domowymi ... (pranie, gotowanie, to dla mnie czarna magia) ... muszę odwiedzać starych no i pies...ogólne życie w biegu, stres żeby o wszystkim pamietać i nikogo nie zawieść i ograniczony czas snu bardzo kiepsko na mnie wpływa ... w pracy przez to popełniam mnóstwo błędów ... gdzieś spierdoliła ta żywiołowa panienka która uwielbiała szybkie życie i dobrą zabawę ... bo dzisiaj z tego rezygnuje na korzyść snu i świętego spokoju ... wogóle czuje tak jakbym całe życie toczyło się gdzieś obok, a ja sobie je tylko oglądam:-/ ... nie biorąc w nim udziału ... i do tego te wszystkie przeciwności losu, które doprowadzają mnie do płaczu z bezsilności ... coraz częściej mam ochotę zasnąć i już się więcej nie obudzić ...




06.01.2005 :: 16:43 Komentuj (14)
Nastąpiła mała zmiana na lepsze ...bo wyrzuciłam z siebie to co mnie gryzło od wewnątrz ... ale po olei ...

W sylwka wyszłam z domu o 18:00 nie mówiąc nic nikomu, potem zadzwonił do mnie tatuś i przypomniał mi, żebym za dużo nie piła bo idę w Nowy Rok na 7:00 do pracy ... powiedziałam, że pamietam po czym zwaliłam się do domu o 5:50, najebana i na dodatek z Przemkiem przy boku ... szybka kąpiel i do pracy ... sylwester bardzo mi się udał:-) ...

...potem było spotkanie klasowe ...12 panienek szczęśliwych jak chuj i ja próbująca nadrabiać dobrą miną do złej gry:-/ ... zapytałam czy mogę zrobić coś szalonego ... powiedziały "Zakochać się?? Możesz!!" ... trafiły w samo sedno ...

... i to by było tyle:-) ...

P.S. Blanta a u Ciebie widzę drzwi zamknięte:-( ..




04.01.2005 :: 20:04 Komentuj (4)
...wróciłam z pracy 0 19:00 ... wykąpałam się, ubrałam ... a teraz popierdalam do knajpy ...spotkać się z kumpelami ... i chociaż, że mam mega kurewskiego doła to będę pić, śmiać się i udawać że jestem kurewsko szczęśliwa i zadowolona z życia ...ironia losu:-/...




 

 

 

 

 

 

lay-out by gadz, photo by aleksei korsakov



Se bywam ...częściej bądź rzadziej, ale bywam:-P:
Anty
Blanta
CarieBradshaw
Effie
Hardgirl
Hexe
Indeks
Losturien
Nikt666
Oneandone
Sie
Sylwka
Zimnykamien

Ownlog